To co się wydarzyło, nie jest tak interesujące jak to, co w młodości przeżyliśmy. Utworzony z chmur fantazyjny kształt jest dla dzieciaków dupą w aureoli, a dla dorosłych pęknięciem zwiastującym koniec. Czytaj dalej
Archiwum autora: Wojciech Żmudziński SJ
Nasze prezenty dla Dzieciątka Jezus
Kiedy z groty betlejemskiej pastuszkowie już dawno wyszli, kiedy odjechali już Trzej Królowie zostawiając dary u stóp Jezusa, kiedy zapanowała zupełna cisza, Dzieciątko uniosło głowę i spojrzało w stronę drzwi. Stała tam zalękniona dziewczynka.
Każdy z nas może błogosławić
W zwyczajowym „dzień dobry” życzymy dobrego dnia, a tradycyjnym „szczęść Boże” wyrażamy pragnienie, by Bóg obdarzał szczęściem. Skróciliśmy nasze pozdrowienia do dwóch słów. Nie ma się co dziwić, gdyż naszą epokę charakteryzuje pośpiech. Spiesząc się można jednak zgubić coś ważnego.

Przeczytaj, a dowiesz cię czegoś o swoim miejscu w Kościele
Jakim byłbyś kamieniem w żywej wierzy budowanej z ludzkich losów, tęsknot i pragnień? Czy byłbyś dopasowany do innych, czy trzeba byłoby cię obtłuc, abyś wpisał się w harmonię całości? Poznaj inspirujący tekst, który powstał w II wieku.

Grzebiąc w „Ostatnich historiach” Olgi Tokarczuk
Czy niebo jest w górze i czy tam nad nami jest miejsce, gdzie nikt nie umiera i nie cierpi? Niektórzy w to wierzą. Gdy jednak przebijemy się przez mgłę spowijającą nasze wsie i miasta, zobaczymy ponad naszymi głowami ostatnią historię naszego życia.

Czy Pan Jezus straszy nienawróconych?
Na początku 13. rozdziału Ewangelii według Łukasza jacyś ludzie relacjonują Jezusowi dwa tragiczne zdarzenia, w których zginęło wiele osób. Po czym Jezus zwraca się do nich mówiąc, że jeśli się nie nawrócą to tak samo zginą. Czy to jest groźba? Czy Pan Jezus straszy nienawróconych, że zawali się na nich wieża, albo że Piłat ich zaszlachtuje?

Foto: Ruiny wieży w Siloam, by Ricardo Benevides – wikimedia commons.
Tokarczuk, Kohelet i świat gubiący tożsamość
„Człowiek bez kontaktu z naturą choruje i degeneruje się” – mówi Olga Tokarczuk na łamach magazynu PISMO (Maj 2019). Oko bez kontaktu z zielonym, nogi bez kontaktu z ziemią, przestrzeń z betonu i szkła. Tak dzisiaj wielu żyje w europejskich miastach.

Tłumy nie są siłą Kościoła
Od wielu lat jesteśmy świadkami wielu spektakularnych wydarzeń, podczas których katolicy manifestują swoją wiarę. Procesje ulicami miast, tłumne pielgrzymki do Częstochowy, młodzież tańcząca na polach lednickich, licznie zgromadzeni ludzie odmawiający wspólnie różaniec lub sześćdziesiąt tysięcy modlących się ostatnio pod krzyżem.

Piekło pośrodku raju
Ruszam z albańskim kierowcą z Lezha do Burell. Temperatura w cieniu osiąga 36 stopni. Na szczęście mamy w samochodzie klimatyzację. Jedziemy wąskimi, asfaltowymi drogami mając raz z prawej raz z lewej jakieś wzgórze. W pewnym momencie asfalt zanurza się w wodzie na odcinku kilkudziesięciu metrów. Koparka uszkodziła akwedukt i wąską drogę zalewa wodospad. Przemykamy pod nim jak pod prysznicem. Przejeżdżamy przez kilka mostów zbudowanych nad rzekami, które już od lat poszły inną drogą pozostawiając wyschnięte koryta. Kierowca jedzie krętymi drogami rozmawiając przez komórkę i wysyłając SMSy. Robi się coraz węziej i coraz stromiej. Skrajem urwiska wędruje gęsiego stado owiec prowadzone przez osła. Po kilkunastu kilometrach wjeżdżamy w tunel, który sprawia wrażenie długiej wydrapanej w skale dziury. Budowali go więźniowie. Po drugiej stronie tunelu, przy wschodnim zboczu kamiennej góry, odsłania się widok, za który nie jeden turysta zapłaciłby krocie.

Moi oprawcy są niewinni. Taki był system.
W katolickiej parafii w albańskim miasteczku Shenkoll modlą się ofiary ludobójczego reżimu Envera Hodży i ci, którzy donosili na nich i okrutnie ich torturowali. Od zakończenia krwawych prześladowań minęło 30 lat. Pracę duszpasterską prowadzą tu ojcowie rogacjoniści.


