Uczmy się jedności od chrześcijan w Burkina Faso

Przygotowuję kazania na Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan (18-25 stycznia). Proboszcz dał mi materiały opracowane na tę okoliczność przez Konferencję Episkopatu Polski i Polską Radę Ekumeniczną. Przeglądam z uwagą I rozdział i dowiaduję się z niego, że ekumenizm dynamicznie rozwija się w Burkina Faso. A gdzie jest to Burkina Pazo? – pyta mnie znajomy. Gdziekolwiek by nie było, to jeśli tam się rozwija ekumenizm, z pewnością i do nas kiedyś dotrze. Taką mam nadzieję, choć w materiałach nic o Polsce nie ma. Tylko czy wystarczy opowiedzieć wiernym w Polsce o Burkina Faso, by wzbudzić w nich nadzieję w rozwój ekumenizmu także na naszym rodzimym gruncie? Czy u nas też tak pięknie będzie? Burkina Faso to dawna Górna Wolta w środkowo-zachodniej części Afryki, zamieszkana przez 19 milionów ludzi (w tym ok. 4 mln chrześcijan), rządzona obecnie przez juntę wojskową. Wśród turystycznych atrakcji wymieniane są święte krokodyle i parki narodowe. No cóż, trzeba mi będzie lepiej ten kraj poznać. Różne denominacje chrześcijańskie podejmują tam wspólne działania na rzecz pojednania, pokoju i sprawiedliwości społecznej – czytam w materiałach na tydzień ekumeniczny. Z pewnością takich działań nam w Polsce potrzeba.

Foto: Burkina Faso, Water Alternatives Photos

Kazanie wygłoszone 31 grudnia 2023

Życie jest pełne pięknych niespodzianek, ale życie jest pełne także obietnic, które przynoszą rozczarowanie. Spodziewamy się czegoś, a tu nic. Czekamy na coś, czekamy na kogoś, na czyjś gest, na czyjeś słowo, i wydaje się nam, że czekamy na darmo. Podobne doświadczenie miał patriarcha Abraham.

Wojciech Żmudziński SJ w Albanii w 1992 roku

Czytaj dalej

Drugie Boże Narodzenie – opowieść wigilijna

Jak będzie wyglądało drugie przyjście Chrystusa na świat? Różnie to sobie teolodzy wyobrażali. Nikt jednak z nich nie wpadł na pomysł, że ludzie mogliby Jezusa zrekonstruować.

Włoski pisarz i nauczyciel urodzony w Palermo w 1977 roku, Alessandro D’Avenia, opublikował przed Bożym Narodzeniem apokaliptyczne opowiadanie, którego akcja rozgrywa się na ziemi zamieszkałej przez niewielu, którzy ocaleli i zbudowali cywilizację pokoju, wzajemnej miłości i dobrobytu. Zamieszkali w koloniach rozsianych w kosmosie i tam, dzięki uratowanemu przed zniszczeniem całunowi, zrekonstruowali DNA Jezusa z Nazaretu. Tym razem Chrystus przychodzi na świat w laboratorium. Wszystkie narody są zaangażowane w projekt „Bezpieczne Boże Narodzenie”.

Czytaj dalej

Kazanie na niedzielę 24 września 2023

Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi» (Mt 20,1-16).

Fot. Polska Akcja Humanitarna

Czytaj dalej

Przyszedłem powołać grzeszników, a nie sprawiedliwych (Mt 9,13)

Grzesznicy to ludzie, którzy nie mogą sobie poradzić z własnymi słabościami, ze swoją słabą wolą. Ciągle upadają i ciągle im nie wychodzi postanowienie poprawy. To są właśnie ci, o których Jezus mówi: „Przyszedłem do tych, którzy się źle mają”. Nazywa ich ubogimi w duchu, czyli całkowicie zależnymi od tego, czy Bóg ich uwolni od ich słabości czy nie. Są ludźmi słabego ducha. Popadają wciąż w te same grzechy. Nie są w stanie sami się poprawić. Nie są w stanie uwolnić się od ciągle powracającego grzechu, od myślenia tylko o sobie i grzesznych przyjemnościach. Ciągle to samo, jestem wstrętny, niepoprawny. To są ludzie bezradni wobec własnej grzeszności. Jeśli jesteś taką osobą, to właśnie do Ciebie przychodzi Jezus, aby cię zbawić, aby cię wyzwolić z grzechów i słabości, aby cię wzmocnić.

Ojciec mówi do dziecka: „Poproś Pana Boga, abyś był lepszy”, na co dziecko odpowiada: „Po co będę prosił. Sam się poprawię”. Ubodzy duchem są zaprzeczeniem takiej postawy. Dla nich zbawienie jest darem, który się przyjmuje, a nie zadaniem, które należy wypełnić. Ubodzy duchem już na ziemi doświadczają, że królestwo Boże dostali w prezencie, a nie, że na nie zasłużyli, bo sami się poprawili. Ubodzy w duchu są za wszystko wdzięczni Bogu.

Ludziom samowystarczalnym, którzy uważają, że sami potrafią się zmienić, którzy uważają, że sami potrafią żyć bez grzechu, sami potrafią być bez zarzutu… takim ludziom Jezus nie ma nic do zaproponowania. Przekonanie o własnej samowystarczalności to grzech, jaki oddziela nas od Boga. Nie wtrącaj się Panie Boże – mówimy – ja sam to naprawię. Pójdę do spowiedzi, gdy stanę się lepszy. Nie!!! Idź do spowiedzi po to, aby Bóg uczynił cię lepszym.

Jezus nie wstydził się, że ktoś go zobaczy w towarzystwie celnika Mateusza, współpracownika okupantów, kolaboranta i ździercy. Jezus nie wstydzi się, że ktoś go zobaczy w towarzystwie prostytutki czy zdrajcy. Jezus wstydzi się sprawiedliwego, który nie poda ręki grzesznikowi.

 

Rośnie liczba chrześcijan bezwyznaniowych

Coraz więcej młodych chrześcijan nie czuje się związana z żadnym instytucjonalnym kościołem, z żadną wspólnotą konfesyjną. To nie tylko zdanie przełożonego Wspólnoty z Taizé cytowane ostatnio w mediach, również w serwisie Vatican News.
Ta rzeczywistość wpisuje się w pewien trend ekumeniczny i była już obecna od kilkudziesięciu lat wśród protestanckich chrześcijan wywodzących się z ewangelikalnych wspólnot protestanckich (tzw. wspólnoty bezdenominacyjne), a obecnie staje się popularna wśród młodych ludzi ochrzczonych w Kościele katolickim. Są to zwykle osoby pragnące pogłębiać swoje życie duchowe i umacniać więź z Jezusem Chrystusem. Poszukują takich wspólnot, które trzymałyby się z daleka od zależności hierarchicznych jakiegokolwiek kościoła instytucjonalnego. Czy to jedynie efekt utraty zaufania do instytucji czy nowy powiew Ducha Świętego?

Bóg nie jest katem

„Zapomnieliście o upomnieniu, z jakim się zwraca do was, jako do synów. Synu mój, nie lekceważ karania Pana, nie upadaj na duchu, gdy On cię doświadcza. Bo kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje. Trwajcież w karności! Bóg obchodzi się z wami jak z dziećmi. Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił?” (Hbr 12,5b-7).

Czytaj dalej

Pójdziesz do nieba jeśli będziesz grzeczny

Herezją najbardziej dziś rozpowszechnioną pośród praktykujących katolików jest przekonanie, że na niebo trzeba zasłużyć. Życie po Bożemu oznacza dla nich trzymanie się sztywnych reguł, jasno sformułowanych zakazów i nakazów, zarabianie na zbawienie nieskazitelnym zachowaniem i regularnym odmawianiem modlitw.

Czytaj dalej