Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!” A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!” Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi» (Mt 20,1-16).

Fot. Polska Akcja Humanitarna
Dzisiejsza Ewangelia jest krytyką postawy ludzi, którzy czują się źle, gdy ktoś dostaje więcej niż oni. Ciężką pracą zasłużyli na słuszną zapłatę, a tymczasem pojawiają się robotnicy ostatniej godziny, którzy nie umęczyli się tak jak oni i co? Dostają tyle samo. Kim są dzisiaj ci robotnicy ostatniej godziny? Ponieważ dzisiaj obchodzimy Dzień Migranta i Uchodźcy, trudno nie wspomnieć o tych, którzy emigrują do Europy z krajów bardzo ubogich lub z terenów ogarniętych wojną. Dostają u nas pomoc, jakiej wielu ubogich Polaków nie dostało. „Ci ostatnią godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami” – wołamy oburzeni. W ostatnim czasie wzrasta niechęć do Ukraińców, których przecież przyjęliśmy z otwartymi ramionami. Jest to ta sama niechęć, o jakiej mówi nam w przypowieści Jezus. Jego słowa są proste i zrozumiałe: „Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie (…). Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
Zróbmy sobie rachunek sumienie z patrzenia na innych złym okiem. W języku biblijnym „patrzenie złym okiem” to dopatrywania się złych intencji. „Pamiętaj, że nieszczęściem jest złe oko. Cóż między rzeczami stworzonymi gorszego nad takie oko” – czytamy w Mądrości Syracha (Syr 31,13). Oko, które widzi w innych zło jest zawsze smutne, przerażone, nienasycone. Jest chore. Bóg obdarzył człowieka oczyma, by podziwiał, by zachwycał się, a nie wypatrywał zła w napotkanej osobie. Jesteśmy podejrzliwi, a podejrzliwość to pierwszy stopień do piekła. Walczmy z tą podejrzliwością, jaka w nas jest. Podejrzliwość prowadzi do kłótni i podziałów. Sprawia, że czujemy się zagrożeni przez „robotników ostatniej godziny”, którzy się nie napracowali. Wiele nas kosztowało, by dorobić się tego, co teraz mamy. A uchodźcy ledwo przyjechali i mają już wszystko. Nie chcemy, aby byli lepiej traktowani od nas. Nie jesteśmy frajerami i będziemy walczyć o swoje. O, jakże niedaleko piekła jesteśmy. Tworzymy to piekło sobie nawzajem, zupełnie bezinteresownie. Każdej dłoni wyciągniętej z prośbą o wsparcie – podejrzliwie się przyglądamy. To nie rozsądek. To prosta droga do piekła na ziemi.
