Na stronie internetowej z pomocami dydaktycznymi dla nauczycieli religii największą popularnością cieszą się gotowe teksty na przywitanie w parafii księdza biskupa, wierszyki i przemówienia. Większość w rodzaju „Dzień nam niezwykły dzisiaj zaświtał. Sam Arcypasterz do nas zawitał”. Nie tylko dzieci, ale również dorosłych, którym przypadnie zaszczyt wypowiedzenia słowa w imieniu zebranych, trzeba jeszcze nauczyć jak mówić do mikrofonu oraz na której ręce i na jakim palcu szukać biskupiego pierścienia do ucałowania. Zdarzają się jednak sytuacje nieprzewidziane. Szczególnie, gdy natkniemy się na hierarchę w zakrystii lub zostaniemy zaproszeni na poczęstunek.
Pani przewodnicząca podeszła do zastawionego na plebanii stołu i szuka wzrokiem ekscelencji przybyłego z Ameryki Łacińskiej.
– Czy mnie pani szuka? – odezwał się czterdziestoletni mężczyzna w dżinsach i flanelowej koszuli.
– Ksiądz biskup? – spojrzała z niedowierzaniem i rozpoznała twarz, którą widziała przed godziną za ołtarzem, jak wypowiadała słowa błogosławieństwa.
– W samej rzeczy.
– A gdzie ma ksiądz pierścień? – spytała nienagannym kastylijskim.
– Jeśli chciałaby go pani ucałować, to mam go w tylnej kieszeni spodni.
Mogła się spodziewać, że zagraniczny biskup ma inne zwyczaje, nieprzystające do polskiej tradycji, ale już niedługo przekonała się, że każdy z nich jest nieprzewidywalny, jak sam Pan Bóg.
Odwiedzający parafię polski biskup polowy był właśnie w zakrystii. Stał wystrojony w liturgiczne szaty i przeglądał się w lustrze. Podeszła i klękając chwyciła go za rękę. Odwrócił się, jakby poczuł, że jakaś moc wyszła z niego i krzyknął:
– Obywatelko! Postawa zasadnicza! Natychmiast! I nie całować mnie po pierścieniu!