Bogiem legenda, dogmatem honor

Mówi się, że nie ma głupich pytań. Są jednak pytania absurdalne, które zamiast wyjaśniać rzeczywistość, tworzą legendy. Pytanie, które albański pisarz stawia na okładce swojej książki, może wziąć na poważnie jedynie szaleniec i geniusz. Co się dzieje w tej minipowieści, że pochłonąłem ją w ekspresowym tempie?

Foto: David Stanley, rzeka Vjosa, południowa Albania (flickr.com)

Foto: David Stanley, rzeka Vjosa, południowa Albania (flickr.com)

Pani Vranaj, od czasu, gdy wydała swoją jedyną córkę Doruntinę za przybysza z dalekiego kraju i na wojnie poległo jej dziewięciu synów, żyła samotnie. Rozłąka z córką i horror wojny, która zabiła jej synów nie wydają się być interesującym tematem dla Kapitana Stresa i jego zastępcy – bohaterów powieści Ismaila Kadarè zatytułowanej „Kto przyprowadził Doruntinę?” Tajemniczą zagadką, która ich nurtuje, jest przybycie zza gór córki Doruntiny. Wszyscy zadają sobie jedno pytanie: Kto przyprowadził Doruntinę z tak daleka? Ona sama twierdzi, że towarzyszył jej w drodze Konstantyn – jeden z nieżyjących od trzech lat braci. Kapitan zadaje sobie pytanie: Czy martwy człowiek mógł powstać z grobu? Co ukrywa Doruntina? A może wydarzyło się „coś, co umysł ledwo pojmuje? (…) coś, wobec czego wszystkie zabójstwa i przestępstwa wydają się po prostu błahostką” (s. 18).

Kapitana, który prowadzi w tej sprawie śledztwo, fascynuje to, co niejasne i niewiarygodne, a nie zwykłe fakty. Coś musi się za nimi kryć. Gdy wydarzenia odarte są z zagadki, niewarte są uwagi. Dla organów ścigania same fakty wydają się mało interesujące. Wolą torturować ludzi za własne obsesje i wydumane przez siebie tajemnice niż za ukrywane zbrodnie. Trzeba znaleźć kogoś, komu będzie można zarzucić, że wie coś, o czym nie mówi. A jeśli nie znajdzie się winny, i jedynym oskarżonym okaże się spoczywający w grobie Konstantyn, trzeba winnego stworzyć.

– Dlaczego to ma być takie ważne? Kogo obchodzi, z kim ta niewdzięcznica powróciła? – pyta żona kapitana Stresa.

– Jakże te zazdrosne kobiety nic nie rozumieją! Na naszych oczach rodzi się legenda – mówi podekscytowany kapitan.

Dalsze wydarzenia, w które zaangażowana jest cała miejscowość, ukazują nam, jak z domysłów i pogłosek powstaje legenda. „Zaczęły rozchodzić się opowieści, jakie rzadko się słyszy. Rozchodziły się falami po okolicznych wsiach, a stamtąd jeszcze dalej, do najodleglejszych krańców Księstwa, przekroczyły granice i szerzyły się w księstwach i hrabstwach sąsiednich” (s. 50-51). Wreszcie zainterweniował arcybiskup, by zapobiec szerzeniu się zabobonu. Trzeba znaleźć oszusta, albo go wymyślić, by nie runął dogmat. Tylko Chrystus powstał z grobu! Nikt inny!

Jedni chcą zniszczyć legendę, inni tworzą nową religię osnutą na powrocie Doruntiny. Kto ją przyprowadził? Z kim pędziła przez dwa tygodnie na koniu? Oto jest kluczowe pytanie, które gromadzi wyznawców, doprowadza do wściekłości stróżów tradycji, rozpala zwolenników spiskowych teorii dziejów. Kapitan Stres, w swoim ostatnim wystąpieniu wobec zgromadzonego przed klasztorem tłumu, woła pośród grobowej ciszy, że jest coś, co przerasta śmierć. Istnieje coś, co jest od niej silniejsze. Albańska bessa. Budząca szacunek, trwogę i grozę. Honor, którego Albańczyk będzie bronił nawet wtedy, gdy przykryje go nagrobna płyta.

Ismail Kadarè, Kto przyprowadził Doruntinę?, Wydawnictwo „Kurpisz”, Poznań 1991.

(powieść została napisana w języku albańskim w 1979 roku i wydana w Albanii podczas rządów Envera Hoxy)

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Wpisy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Bogiem legenda, dogmatem honor

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.