Źli ludzie są wszędzie, a dobro zostało zmyślone

Albański kandydat do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury Ismail Kadarè w powieści „Kolacja dla wroga” opisuje negocjacje między albańskim doktorem Gurameto a niemieckim pułkownikiem Fritzem von Schwabe. Akcja toczy się w 1943 roku w Albanii podczas uroczystej wieczerzy, na którą doktor zaprasza pułkownika.

uwaga spoiler

Wcześniej wojsko niemieckie zostało ostrzelane przez partyzantów i w odwecie pułkownik von Schwabe wziął do niewoli osiemdziesięciu wybranych losowo zakładników, ludzi gościnnych i sprawiedliwych, którzy nie mieli nic wspólnego z zasadzką na kolumnę niemieckich wojsk. Doktor Gurameto, przyjaciel pułkownika ze studiów, zaprasza go na kolację i przekonuje, by uwolnił dziesięciu zakładników, później kolejnych dziesięciu, aż wreszcie okazuje się, że wśród zatrzymanych jest Żyd Jakoel. Szlachetny człowiek, ale przecież dla nazistów nie całkiem człowiek.

„Chciałby powiedzieć: Wydajcie mnie! Ratujcie siebie! Ale usta odmawiały mu posłuszeństwa. Wokół niego zapanowała cisza i spokój. Po raz pierwszy od tylu lat nacjonaliści, monarchiści i komuniści, zawsze o wszystko skłóceni, mieli na temat jego losu takie samo zdanie. Jakoel chciał płakać, ale nie był w stanie” (por. Ismail Kadarè, Un invito a cena di troppo, s. 66 – włoskie tłumaczenie powieści „Kolacja dla wroga”).

W powieści albańskiego pisarza pobrzmiewa echo zarówno negocjacji Abrahama z Bogiem o ocalenie Sodomy jak i klimat Ostatniej Wieczerzy. Sam Autor przyznaje, że gospodarz zapraszający na wieczorną ucztę wroga-przyjaciela, nie przypomina ani Chrystusa ani Judasza, chociaż jedni uważają go za wybawiciela, a inni za zdrajcę.

Agim Sulaj, Ostatnia wieczerza, obraz znajduje się w mieście Vlora

Agim Sulaj, Ostatnia wieczerza, obraz znajduje się w mieście Vlora

W dalszym toku negocjacji przy głośnej muzyce z gramofonu Żyd Jakoel, wraz ze wszystkimi innymi zakładnikami, uchodzi z życiem. Natomiast albański doktor, który nie jest Albanią i niemiecki pułkownik, który nie jest Niemcami, oraz inni uczestnicy kolacji, zapadają w tajemniczy sen.

W latach pięćdziesiątych doktor Gurameto będzie musiał wyjaśniać komunistycznym sędziom co się wtedy wydarzyło. Czy sława, jaką cieszył się przez wiele lat, była politycznie poprawna i zasłużona, czy to tylko kolejna ludowa legenda nie mająca pokrycia w faktach. Kto uratował zakładników i miasto Gjirokastra? On, czy pułkownik Schwabe? A może chodziło o żydowski spisek przeciwko komunistom, którym kierował Żyd Jakoel, a samego pułkownika nigdy w Albanii nie było?

Doktor Gurameto, jego młodszy kolega i ślepy starzec trafiają do więzienia. Przesłuchują ich śledczy ze wszystkich krajów komunistycznego bloku. Proces nie dotyczy już tylko Albanii. Sędziowie twierdzą, że prawie wszystko wiedzą. Jedynie oskarżeni nie rozumieją o co chodzi. W pewnym momencie nie wiadomo kto jest wybawcą, a kto zdrajcą, kto tylko mami ludzi zmyślonymi historiami, a kto rzeczywiście spiskuje. Niewielkie to ma jednak znaczenie, bo wszyscy i tak muszą zostać ukarani.

Przesłuchania odbywają się w osiemnastowiecznym zamku na południu Albanii, w pobliżu miasta Gjirokastra, w którym Ali Pasha torturował gwałcicieli swojej siostry a Enver Hoxa więził domniemanych wrogów reżimu.

Książka jest trudną lekturą dla kogoś, kto nie zna historii Albanii i nie rozumie słów wypowiedzianych przez rosyjskiego śledczego: „podejrzanym nikt się nie staje, podejrzanym się jest”. Dobro musi być ukarane, a ludzie muszą uwierzyć, że zostało zmyślone. Bo czymże ono jest? Jedynie łzawą legendą o rzekomym bohaterstwie opowiadaną dla uśpienia serc. Bohater jest tylko jeden. Wódz i przewodnik. Wszystko inne jest przeinaczone, zamaskowane, sfabrykowane i przede wszystkim niezrozumiałe.

Gdy przesłuchiwany powołuje się na Biblię i wspomina o Tym, który powstał z martwych, by zaświadczyć, że martwi to też żywi, sędziowie zaczynają się niepokoić; „nawiązanie do postaci Jezusa wzbudziło w nich pewną irytację, a przede wszystkim strach” (s. 156).

Misterium wieczerzy z 1943 roku pozostaje nierozwikłane mimo, że doktor Gurameto mówił całą prawdę, taką prawdę, jaką znał i pamiętał. Pozostało tylko przymuszenie go do złożenia podpisu pod przyznaniem się do spisku. Jakiego? Któż to wie? Łamigłówka, zagadka, tajemnica. „Enigma przerasta wszystko. Jej korzenie sięgają głęboko. Systemy polityczne rozpadają się, rządy są obalane, ale ten tajemniczy rdzeń zawsze trwa niewzruszony” (s. 179). Każdy torturowany może wyjawić coś ważnego, jakieś imię, przezwisko kogoś, kto na nas czyha, jakiś sekretny kod. Jeśli się nie dowiemy, wszyscy zginiemy. Nasz kraj pogrąży się w chaosie.

Ismail Kadarè, Un invito a cena di troppo, Longanesi, Milano 2012.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Wpisy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Źli ludzie są wszędzie, a dobro zostało zmyślone

  1. Zbyszek pisze:

    Super recenzja i świetny tytuł. Gdy się tak patrzy na ludzi i świat, na instytucje i mechanizmy, to wydaje się, że to wszystko działa, tak naprawdę, jak maszyny, dla swojego własnego dobra. DOBRO przez duże „D”, faktycznie jawi się wówczas jako nienormalność, iluzja, fikcja, anomalia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.