Nie postępuję w temacie uwalniania się od nieuporządkowanych przywiązań. Wręcz przeciwnie. Przez ostatnie lata bardzo się przywiązałem do gadżetów nadających smak moim porankom i monotonii życia pisarza zajmującego się głównie komponowaniem listów, tworzeniem dokumentów i tłumaczeniami. Mam własną filiżankę do picia kawy, swój kubek do parzenia ziół, ciśnieniową maszynkę do espresso. Nie mówiąc już o książkach i czytniku do ebooków. Do papierowych książek przywiązuję się pisząc po nich, podkreślając i robiąc na marginesie notatki. Wtedy stają się naprawdę moje. Wczoraj kupiłem ręczny młynek do kawy i wełniany kapelusz oraz zamówiłem podręczną wagę do walizek, których mam aż trzy. Obrastam coraz bardziej w rzeczy i tworzę w głowie wciąż nowe obrazy przyjemnego życia. A co z duszą? Ponoć może pomieścić tylko jedno.

Ilustracja: flickr.com / edu almonte
