
Mieszkańcy Sodomy byli wrogo nastawieni do obcych przybyszów. Nie szanowali świętej gościnności. W tamtych czasach taka postawa była przestępstwem wołającym o pomstę do nieba. Nie Bóg, lecz zjawisko naturalne stało się przyczyną ich upadku. Z tekstu biblijnego nie wynika, że grzeszyli czynami homoseksualnymi i za to zostali ukarani jak twierdzą niektórzy.
Związki frazeologiczne jakie ukształtowały się w naszej kulturze dotyczące „Sodomy i Gomory” tak się utwierdziły i zacementowały, że niewielu przyjmie dzisiaj moje wyjaśnienie. Biblia nie mówi, że w tym mieście-państwie żyli ludzie o orientacji seksualnej, która się Panu Bogu nie podobała. Miasto było grzeszne, bo nie przestrzegano w nim żadnego prawa.
Księga Kapłańska przypomina, że Bóg od dawna zakazywał stosunków seksualnych między członkami tej samej rodziny (por. Kpł 18, 7-16). Zakazane było także współżycie z córką swojej żony, nawet jeśli poczęta została z innego mężczyzny: „Nie będziesz odsłaniał nagości kobiety i jej córki. Nie weźmiesz córki jej syna ani córki jej córki, aby odsłonić jej nagość, są one krewne między sobą. Jest to sprośnością (Kpł 18,17). Niedopuszczalne było także dzielenie łoża z żoną kogoś innego, obrzydliwością w oczach Pana było cielesne obcowanie mężczyzny z mężczyzną i ohydą było obcowanie człowieka ze zwierzęciem (por. Kpł 18,22-23).
Mimo tej całej listy niemoralnych czynów, które zdarzały się w każdej społeczności, nie ma w tekście biblijnym żadnej wskazówki, która mówiłaby, że w Sodomie rozpowszechnione były praktyki homoseksualne czy kazirodcze. Największym grzechem mieszkańców Sodomy była bezbożność, kłamstwo, cudzołóstwo, bezprawie i pogardzanie obcymi, brak gościnności, a przy tym bezkarność i chronienie złoczyńców. Natomiast grzechem Lota i przez długie lata także grzechem potomków Abrahama – można to śmiało powiedzieć – było cenienie wyżej gościnności niż czci własnych córek. Nawet jeśli ojciec szukał im pilnie kandydata na męża, bo były brzydkie i wredne. To bynajmniej nie usprawiedliwiało tego, o czym czytamy w dziewiętnastym rozdziale Księgi Rodzaju.
Przypomnę, jaki horror musiały przeżyć córki Lota, gdy obywatele miasta chcieli naruszyć święty szacunek wobec gości, a Lot był gotowy narazić je na niebezpieczeństwo, by chronić przybyszów.
„Zanim jeszcze udali się na spoczynek, mieszkający w Sodomie mężczyźni, młodzi i starzy, ze wszystkich stron miasta, otoczyli dom, wywołali Lota i rzekli do niego: Gdzie tu są ci ludzie, którzy przyszli do ciebie tego wieczoru? Wyprowadź ich do nas, abyśmy mogli z nimi poswawolić!” (Rdz 19,4-5) Słowem „poswawolić” albo „poigrać” polski tłumacz przekłada hebrajskie „jad”. Słowo to oznacza „poznać”, nie tylko w sensie w jakim żona poznaje męża, ale także w sensie zawarcia znajomości. Z kontekstu jednak wynika, że nie byłaby to przyjemna znajomość i pewnie skończyłaby się poniżeniem i wyrzuceniem poza mury miasta.
Wtedy Lot proponuje tłumowi ciekawskich mężczyzn chcących dać upust swojej niechęci do obcych, aby poznali bliżej jego córki, a właściwie to mogą z nimi zrobić co chcą, byleby nie skrzywdzili tych, którzy są gośćmi pod jego dachem. Niewybaczalne. Trudno zrozumieć, dlaczego Bóg uznał go za sprawiedliwego.
Niektórzy będą utrzymywali, że zniszczenie Sodomy to kara Boża za nieposłuszeństwo i że w Sodomie żyli sami homoseksualiści i rozpustnicy. Jeśli to poprawi komuś samopoczucie, to powinien się zastanowić nad tym z czego czerpie radość życia. Z szukania grzeszników do powieszenia na najbliższej gałęzi, czy z tego, że ludzie nie są tacy źli, choć bywają słabi. W Sodomie nie było ani jednego sprawiedliwego, tak jak dzisiaj nie ma sprawiedliwego w żadnym mieście na świecie, a ci, którzy sami siebie nazywają prawymi i sprawiedliwymi, a jednocześnie zachowują się wobec obcych przybyszów jak Sodomici, podzielą niestety ich los. Historia kołem się toczy.
Foto: YouTube
