Chrześcijanin jest wolnym człowiekiem

Czym jest wiara człowieka, który czytając Biblię, zrozumiał kim jest Bóg i czym jest religia? Niektórzy przeżywają religię jako zbiór nakazów i zakazów, ustanowionych po to, by człowiek nie naraził się Panu Bogu. Takie doświadczenie niewiele ma wspólnego z wiarą chrześcijanina. Chrześcijanin jest wolny od prawa. Niech poniższy fragment będzie dla Ciebie zachętą do przeczytania mojej książki „Miłość większa od wiary”.

Jeśli książka Cię zainspiruje do poszukiwania własnego miejsca w Kościele ludzi wolnych i kochanych przez Boga, zapraszam na Liturgię Eucharystyczną, którą odprawiam niemal w każdą niedzielę o godz. 9:30 w Warszawie na Mokotowie w Parafii pw. św. Szczepana.

Strona książki na Facebooku: https://www.facebook.com/miloscwiekszaodwiary

Ten wpis został opublikowany w kategorii Biblia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na Chrześcijanin jest wolnym człowiekiem

  1. i.cz pisze:

    Jezeli dalej Pan twierdzi ze Bog nie stwarza ludzi -prosze co mowi arcybiskup. I nie wiem skad Pan wpadl na pomysl ze uwazam ze Bog niejako przenosi sie w czasie -przeciez wg. doktryny jest ponad czasem. Ale widze ze to dla Pana zbyt skomplikowane.
    Wiec jak, Bog wie ze stwarza grzesznika ktory sie bedzie smazyl w piekle czy nie? I czy nie umie, nie moze go poprawic, czy nie chce?

  2. i.cz pisze:

    Nie wiem, czy zauważył pan, ze zaprzeczył wszechwiedzy Boga? „Wiara w to, że ktoś będzie w przyszłości złym człowiekiem jest sprzeczna z chrześcijaństwem”
    Oj, wystarczy przycisnąć, a cały ten katolicyzm się rozłazi.

  3. i.cz pisze:

    Jak to – to nie Bóg stwarza ludzi? W sposób ze tak powiem trywialny – dopuszczając do konkretnego zapłodnienia. Lub bardziej „metafizyczny” – jak kto woli. Czyli „chcąc” konkretnego Kowalskiego.
    Przecież Bóg ma wiedzieć wszystko – wiec wie ze Kowalski trafi do pieklą. Nawet niekoniecznie będzie zły – ot, użyje prezerwatywy i wpadnie pod samochód.
    Po prostu, zgodnie z logika, wszechwiedza i wszechmoc nie zostawiają luki. Jeżeli stwarza się i wie, co się stanie – jest się odpowiedzialnym.
    Wiec wniosek jasny – świadomie i celowo stwarza tak, żeby się pastwić.
    Spróbuje Pan jeszcze coś dodać, czy już przyjmujemy ze Bóg wg. chrześcijan jest tyranem? Jak tak -mogę zadać następne pytania.

  4. Stanibor pisze:

    @i.cz, teologowie podając inne przymioty Boga poza tym, że istnieje wchodzą na grząski grunt, ale postaram Ci się odpowiedzieć: Bóg będący ponad czasem nie oznacza rodzaju pewnego supermena, który obserwując człowieka w danej chwili za machnięciem peleryny przenosi się do przyszłości by zobaczyć jak ten człowiek postąpił po czym ponownie macha peleryną i cofa się w czasie posiadając już wiedzę na temat obserwowanego osobnika. Ponad czasem – nie dotyczą Go ograniczenia czasowe.

    Mam wrażenie, że Kościół stara się pozbyć balastu Augustyna z Hippony w wizji grzechu i potępienia ale musi to robić w sposób dyskretny by nie sprawiało wrażenia zerwania z tradycją.

    @Wojciech Żmudziński SJ, faktem jest że przez wieki KK nauczał o historyczności i realności skali biblijnego Potopu, o potomkach Nowego i wyginięciu potomków Kaina. Dobrze, że od tego odstąpiono, ale roczniki tak – a strzelam – do 70 w dół mogą mieć w pamięci stare nauczanie wpojone przez katechetów (przykazujących informację już wtedy nieaktualne).
    Jednym z moich kilku zgrzytów z KK jest inna historia, ale z tej samej Księgi, nawet podobna, wygnanie z Raju pary pierwszych ludzi. Otóż KK uznaje monogenizm za obowiązujący, trzeba wierzyć – bez względu na odkrycia naukowe i teorie – że pochodzimy od historycznej jednej pary ludzi, którzy popełnili grzech pierworodny i wyłącznie od której pochodzą wszyscy inni ludzie Nie można rozumieć tutaj Adama tylko jako archetyp mężczyzny, pierwszej pary jako jakiejś personifikacji. Katolik nie może tu mówić wyłącznie o micie jak w przypadku Potopu.

  5. i.cz pisze:

    Widze ze moje komentarze sa blokowane. Szkoda, mam jeszcze wiele pytan.

  6. i.cz pisze:

    Dobrze. Pierwsze – Bóg stwarzając ludzi wiedział ze ich potopi – jest wszechmogący i wszechwiedzący -poza czasem, i tak dalej. Ale ich nie „poprawił”. A jeszcze lepiej by było nie stwarzać. A tak – celowo stworzył ludzi takich, by ich potopić. Bo chyba nie jest to skutek niewiedzy? Ani nie stworzył ludzi „niechcący”, bezmyślnie, nie przewidując skutków. Dalsze konsekwencje – celowo i świadomie stwarza już konkretne osoby takie by się w piekle smażyli.
    Wiec jedyny logiczny wniosek – tyran specjalnie produkujący czujące istoty by je dręczyć.

    • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

      Opowieść o potopie należy do tzw. mitów biblijnych. Nie opisuje więc faktów, lecz stara się w sposób obrazowy wyjaśnić, że postępująca korupcja moralna doprowadziła człowieka do zguby. Wody potopu sprowadzają na człowieka śmierć, która jest naturalną konsekwencją pogwałcenia harmonii, w jakiej kiedyś żył, a nie karą zesłaną przez Boga. Wiele biblijnych sformułowań przypisujących Bogu zsyłanie na człowieka kary jest formą wypowiedzi, jedyną zrozumiałą dla ludów prymitywnych, mającą wyjaśnić, i dziś to wiemy, że to nie Bóg zsyła karę, lecz człowiek sam sprowadza na siebie problemy, będące konsekwencję jego złych czynów.

      • Łukasz pisze:

        Dlaczego ksiądz tak myśli, że potop to mit a nie fakt ? Czemu wody potopu to tylko symbol według księdza?

        • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

          Mit i symbol to dwa różne słowa o dwóch różnych znaczeniach. Nie uważam, że chodzi tu o symbol. Mit biblijny ma na celu wyjaśnienie jakiejś prawdy teologicznej. Nie jest to mój wymysł, lecz podstawy nauk biblijnych. Biblia nie jest podręcznikiem historii, lecz żywym Słowem Bożym, które posługuje się różnymi formami wypowiedzi: mitem, bajką, pieśnią, przypowieścią, opisem wydarzeń i snów, a także wieloma innymi.

          • Łukasz pisze:

            Dziękuję za odpowiedź. Rozumiem że Biblia nie jest podręcznikiem historii ale zastanawiam się jak rozróżnia się te różne formy wypowiedzi. Skąd wiem że akurat Potop to mit a nie inna forma? Czy próba złożenia przez Abrahama swojego syna w ofierze też jest mitem? Czy przygody:) Jonasza też można potraktować jak mit? Dopytuję bo z tego co wiem nie uważano tak wcześniej w Kościele.

          • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

            Rozpoznawanie w Biblii tzw. gatunków literackich, form wypowiedzi, jest częścią studiów teologicznych, a w szczególności teologii biblijnej. Tych form jest bardzo wiele. Niektóre łatwiej rozpoznać np. „przepis kulinarny”, „modlitwę”, „instrukcję budowy”. Inne trudniej. Opis ofiary Izaaka jest tekstem, który można zaklasyfikować do „biografii” czy „sagi”, leżącej u korzeni historii narodu, przekazywanej najpierw ustnie, a potem spisanej. Natomiast Księga Jonasza jest rodzejem baśni dydaktycznej (co nie oznacza, że nie znajdują się w niej wątki zaczerpnięte z jakichś dawnych wydarzeń, które miały miejsce na Bliskim Wschodzie). Znajomość gatunków literackich w Biblii jest obowiązkowa dla każdego, kto głosi homilię. Zachęcam do udziału w studium biblijnym lub innych spotkaniach biblijnych, organizowanym przez księdza, który studiował teologię biblijną lub biblistykę. W Biblii Tysiąclecia znajdzie Pan krótki wstęp do każdej księgi, z którego można dowiedzieć się coś więcej o gatunku literackim (np. Księgi Jonasza i wielu innych). Pozdrawiam

      • i.cz pisze:

        A, czyli to bajka. A mnie uczono ze najprawdziwsza prawda. Nie można by uzgodnić zeznań?
        Co z odpowiedzialnością stwórcy za stwarzanych? Byle jak ich zrobił i za to chce karać? Piekło to tez bajka?
        Jakbym ja stworzyła jakieś rozumne istoty i karała je za to ze nie spełniają moich oczekiwań, to bym była sadystką. A jeszcze jakbym stwarzając wiedziała ze ich nie spełnią. Dalej pozostaje prawda – sadysta stworzył celowo źle, by się pastwić.
        Chyba ze
        1. nie wiedział -nie jest wszechwiedzący
        2.nie umiał lepiej -nie jest wszechmocny
        3. tak mu się zrobili, przypadkiem i bezmyślnie.
        Tyle ze w tych trzech wypadkach ponosi wine i niemoralne jest pastwienie się nad ofiarami brakoróbstwa.

        • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

          Bajka i mit to zupełnie inne formy wypowiedzi. Nie chodzi tu o bajkę, lecz o opowieść o początkach świata, którą redaktorzy biblijni zaczerpnęli ze starożytnych historii przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Sposób opowiedzenia tej historii nosi ślady starożytnych wierzeń i przekonań ówczesnych ludzi, że nic nie dzieje się inaczej, jak tylko za przyczyną Boga. Tak myśleli starożytni. Chrześcijanin tak nie myśli. W Biblii, pośród różnych form wypowiedzi, mamy także bajkę, ale akurat mit o potopie nie jest bajką. To co dalej Pani pisze to emocje, które utrudniają zrozumienie istoty tekstu biblijnego. Do jakiego fragmentu Biblii odnosi się Pani mówiąc o piekle? To, przeciwko czemu się Pani buntuje, nie jest rzeczywistością, lecz niebezpiecznie zdeformowaną wiarą.

          • i.cz pisze:

            Jakie emocje? Weźmy taki przykład – stwarzany jest Kowalski. W momencie stwarzania wiadomo ze będzie złym człowiekiem i cala wieczność będzie się męczył w piekle. Stworzony jest dokładnie jak chciał Bóg. To kto odpowiada za jego męczeństwo – znaczne gorsze i dłuższe niż kilka godzin na krzyżu?
            To piekło to tez bajka?
            Mit o potopie jest powszechny – ludzie znajdowali szczątki organizmów wodnych np. ryb, w miejscach w których „jak pamięć ludzka sięga” był ląd.
            Zresztą przyznaje Pan ze w Piśmie Sw. nie ma żadnej ponadczasowej wiedzy i moralności, ze jest to moralność tamtych czasów. Czyli ze jest to normalny utwór literacki- nazwijmy to mitem czy tam bajka, bez znaczenia. Wtedy tych kategorii nie było.
            Czyli wyszło, ze Pan nie odpowiedział, zwalił wine na „emocje” czyli insynuował ze jestem histeryczka. A merytorycznie – zero.

          • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

            Nie rozumiem o jakim stwarzaniu Kowalskiego Pani pisze. Wiara w to, że ktoś będzie w przyszłości złym człowiekiem jest sprzeczna z chrześcijaństwem. Trudno jest dyskutować bez rozumienia słów, bo jeśli mit to dla Pani to samo co bajka, to również emocje mogła pomylić Pani z faktami.

  7. i.cz pisze:

    Ja okres wiary (ale na szczęście szybko się skończył) pamiętam jako okres niewoli. Mówiono mi jaka mam być. Nie co i jak robić – tylko jaka mam być. To jakby mi ktoś kazał zostać jaszczurką. Cale życie musiało być podporządkowane tym głupim wymaganiom. Dobrze mieli tylko ci zakłamani – oni uważali się za wzorcowych katolików, bezgrzesznych. A ktoś kto traktował wszystkie zakazy poważnie mógł być tylko trwale nieszczęśliwy.
    Wiec w sumie religia była wzorcową lekcją obłudy. Ja usiłowałam się doszukać sensu. Moja siostra była mądrzejsza – ostatnio z nią rozmawiałam i ona twierdzi ze od początku wiedziała ze to tylko takie bajki, jak dobranocka.
    Sensu dalej nie widzę – i bardzo chętnie posłucham wyjaśnień głównych wątpliwości – a dotyczą one istoty wiary. Co prawda niespójność wewnętrzna katolicyzmu (bo w nim byłam wychowana) jest tylko jednym z powodów mojej niewiary. Ale na te pytania nikt mi jeszcze nie odpowiedział. Na Deonie tez je zadałam – w odpowiedzi otrzymałam bełkot w stylu „to tajemnica”.

    • Wojciech Żmudziński SJ pisze:

      Proszę więc zadać je tutaj, na moim blogu. Nie gwarantuję, że na nie odpowiem. Uważam, że wiara bardziej rozwija się dzięki pytaniom bez odpowiedzi, niż dzięki gotowym odpowiedziom dotyczącym trudnych, egzystencjalnych kwestii.

    • Stanibor pisze:

      Coś w tym jest. Polacy, a więc (jeszcze) w większości nominalni katolicy deklarują pewien system moralny i przynależność do wspólnoty gdzie obowiązują określone reguły, a jednocześnie nieliczne osoby prawdziwie starające się żyć według wszystkich kanonów są traktowane przez nich ironicznie. Schizofrenia moralna?

    • Pawel pisze:

      Ależ posłuchaj jednej tylko wskazówki, bo jak czytam Twoje wypowiedzi to nie znajduję najważniejszego kroku w wierze, jakim jest po prostu uwierzenie Miłości. Zobacz św. Franciszka z Asyżu, który biegał po wzgórzach Umbrii i wołał do wszystkich Miłość jest niekochana! Spróbuj więc pozostawić na biurku księgi mądrej teologii i dotychczasowe doświadczenia wiary, Kościoła i rzuć się w przepaść Miłosierdzia Jezusa, który czeka na Twoją odpowiedź, czyli uwierzenie Miłości. Dziś to już wszyscy o tym mówią, to znak czasu, że tylko zażyłość z Jezusem daje radość, pokój, budzi zaufanie, przywraca sens naszemu życiu. On jest, jest przy Tobie i po prostu czeka na Ciebie. Niegdyś przez okno patrzyłem na piękny widok portu w Gdyni. Patrzyłem i myślałem sobie, jakby to było dobrze, By Bóg objawił mi osobiście swoja miłość. A on stał przy mnie, otaczał swoja miłością, przyjaźnią, a ja myślałem o jakimś wyjątkowym doświadczeniu. I do dziś bym myślał i myślał a Miłość byłaby przez mnie niezauważona i niekochana. W końcu zacząłem powoli przyjmować Dobrą Nowinę o Nim, o tym kim On jest dla mnie i co myśli na mój temat. Zgodziłem się na Jego Miłość. Uwierzyłem miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.