Gdy Paul Cezanne zaszył się na prowincji, by malować, uciął wszelkie kontakty ze znajomymi i rodziną. Stracił rachubę czasu, a nieliczne listy, jakie w tym czasie pisał datował „gdzieś w połowie lipca”, „w poniedziałek wieczorem”. To tak jakby żyć w wieczności odnosząc się do czasu i to w sposób przybliżony jedynie po to, by innych nie odrywać od przemijania. Poniżej pochodzący z tego okresu „Dworek w Jas de Bouffan” (1870).

