Mark Twain o Adamie i Ewie

Niewielka książeczka zatytułowana „Pamiętniki Adama i Ewy” autorstwa Marka Twaina, skłoniła mnie do kilku refleksji o szalonym pomyśle Adama, o Bożym eksperymentowaniu, o przebiegłości węża i o świecie, który bez tajemnic staje się nudny. (Ilustracja: Douglas Fryer, Adam i Ewa)

[1]
Jakby to było, gdyby wodospad spadał w górę, a nie w dół? – pomyślał Adam śmiejąc się ze swojego pomysłu. Od tej „bluźnierczej” myśli, jaka powstała w jego głowie, na świat przyszła śmierć. Taką wersję grzechu pierworodnego lansuje Ewa w opowiadaniu Marka Twaina „Pamiętniki Adama i Ewy”. Głupi dowcip postawił cały świat do góry nogami.

Klasyczna wersja, mówiąca o skosztowaniu owocu, również umiejscawia tę katastrofę we wnętrzu człowieka. Tym razem nie tylko w jego myślach, lecz w układzie trawiennym. Tam trafił wiedziony rozbudzonymi zmysłami zakazany owoc. Jakąkolwiek przyjąć metaforę, to tragedia, która zmieniła obraz rzeczywistości, wydarzyła się wewnątrz człowieka.

Dlaczego więc miała wpływ na całe Stworzenie, a nie tylko na naszą percepcję rzeczywistości? Jak zmiana, która dokonała się w człowieku wpłynęła na zachwianie harmonii całego wszechświata? Może również dzisiaj zmieniając coś w sobie, możemy zmienić świat?

[2]
Człowiek od dzieciństwa lubi eksperymentować, ale nikt nie chce, aby na nim eksperymentowano. Ewa z opowiadania Marka Twaina „Pamiętniki Adama i Ewy” dochodzi do przekonania, że jest „tylko eksperymentem i niczym więcej” (s. 27). Nie pociesza jej to, że stanowi najważniejszy element Bożego eksperymentu, choć Adam byłby pewnie z tego dumny. Postanawia być czujna. Rodzi się w niej odpowiedzialność za inne stworzenia, które są w podobnej sytuacji. To nie jest odpowiedzialność przed kimś, a tym bardziej nie przed Bogiem, który przeprowadza ten cały ryzykowny eksperyment. Odpowiedzialność za kogoś nie musi odnosić się do instancji, która powierza tego kogoś naszej opiece. Ewa czuje się odpowiedzialna z naturalnej solidarności z tymi, z którymi dzieli wspólny los. Podobne zjawisko możemy zaobserwować w grupie pracowników traktowanych niesprawiedliwie przez swojego pracodawcę. Gdy pojawia się w niej naturalny lider, ludzie szybko orientują się, czy poczuwa się on do odpowiedzialności za wszystkich doświadczających złego traktowania, czy chce tylko ugrać coś dla siebie. Masz takie doświadczenie?

[3]
Wąż zapowiedział Ewie, że gdy skosztuje owocu z drzewa poznania dobra i zła, stanie się jak Bóg. Mark Twain w swoim opowiadaniu o Adamie i Ewie widzi realizację tej szatańskiej obietnicy w akcie stworzenia ognia.

„Stworzyłam więc coś, co przedtem nie istniało; dodałam nową rzecz do niezliczonego bogactwa świata. Uświadomiwszy to sobie, odczułam dumę z powodu swego osiągnięcia” (s. 38). Oto duma człowieka z bycia stworzycielem.

Jeden z jezuitów, gdy starość przykuła go do łóżka, chciał by czytano mu wieczorami książkę, którą przed kilkunastu laty napisał. Wsłuchując się w opis swych wewnętrznych przeżyć, przerwał lekturę młodemu zakonnikowi i powiedział z namaszczeniem: „Jak ja to pięknie ująłem! Przeczytaj to jeszcze raz”.

Człowiek jest bardziej skłonny zachwycać się tym, co sam wytworzył niż tym co stworzył Bóg. Podziwia to, co udało mu się wymyślić i wyprodukować i to co, inni stworzyli: dzieło sztuki, nowy model samochodu, przydatna aplikacja na smartfon.

Trudniej o zachwyt nad źdźbłem trawy przebijającym się do światła pomiędzy płytami chodnikowymi. Jesteśmy narcyzami zapatrzonymi w to, co sami powołaliśmy do życia, my ludzie, my Polacy zapatrzeni w siebie. Nikt nie jest lepszy od nas. Nie podziwiamy geniuszu owadów, lecz widzimy w nich tylko uporczywe muchy przeszkadzające nam w realizowaniu naszego własnego geniuszu. „Jak ja to pięknie ująłem!”

Stworzony przez Ewę ogień – mówimy oczywiście o literackiej wyobraźni Twaina – strawił przez tysiąclecia wiele lasów i miast oraz pochłonął miliony ludzkich istnień. Tak kończy się stworzenie czegoś, nad czym nie potrafimy potem zapanować. Ile takich niebezpiecznych stworzeń powołał człowiek do życia?

[4]
W życiu biblijnej Ewy rozwikłanie każdej zagadki wiąże się z poczuciem straty – pisze Mark Twain w „Pamiętnikach Adama i Ewy”. Póki człowiek ma do czynienia z tajemnicą, świat jest interesujący, nie jest nudny. Gdy stoi przed nieznanym, to mimo lęku, jaki odczuwa, doświadcza również miłego podniecenia. „Gdy już wszystko odkryję – pisze Ewa w pamiętniku – nie będzie więcej podniecających wrażeń, za którymi tak przepadam!” (s. 43). Obcowanie z tajemnicą jest zawsze ożywiające, więc nie warto chcieć wszystko wyjaśnić. To co niewytłumaczalne i nieprzewidywalne staje się w kontekście religijnym okazją do oddania czci Stwórcy i do zaufania Mu. Nie tylko On będzie dla nas zawsze tajemnicą, ale jest nią także drugi człowiek. Można go kochać nie rozumiejąc, dlaczego myśli i postępuje inaczej niż my. Czy cenisz ludzi, którzy pozostają dla ciebie zagadką? A może właśnie dlatego ich cenisz, czy nawet kochasz.

POLECAM moją książkę o Adamie i Ewie zatytułowaną

Pogromcy zamętu

 

Jeden komentarz do “Mark Twain o Adamie i Ewie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.