Krótkie kazanie na kanwie fragmentu z księgi Proroka Jeremiasza, z rozdziału 17,5-8, czyli jak nie stracić poczucia bezpieczeństwa i być szczęśliwym przez całe życie.

Tak mówi Pan: «Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście; wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną.
Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego nadzieją. Jest on podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, gdy nadejdzie upał, bo zachowa zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców» (Jr 17,5-8).
Podczas uroczystości odpustowych w parafialnym kościele. Lat temu kilkadziesiąt, pan Władysław, wówczas mały Władzio, żeby nie zgubić się w ogromnym tłumie, trzymał się kurczowo spódnicy swojej mamy. Beztrosko rozglądał się dookoła, podziwiał odpustowy splendor. Czuł się bezpieczny i szczęśliwy. Nie musiał się niczego bać ani o nic martwić. Miał dobrego przewodnika. Aż tu nagle ktoś wyszarpnął spódnicę z jego małej rączki. Złapał się jej ponownie. Po chwili spojrzał w górę i ku swemu przerażeniu zauważył, że trzyma się spódnicy jakiejś obcej kobiety. W tym zamieszaniu nie zauważył nawet, jak mu się pomieszały spódnice. I oto beztroska i radość małego Władzia zamieniły się w przerażenie i rozpacz. Zgubił przewodnika, który dawał mu poczucie bezpieczeństwa.
W dorosłym życiu potrzebujemy również przewodnika. Szczęśliwy ten, kto potrafi uczepić się „spódnicy” Pana Boga.
Czyjej spódnicy się trzymasz? Co daje ci w życiu poczucie bezpieczeństwa? Może się okazać, że to, czego się teraz w życiu trzymasz nie przyniesie ci szczęścia, lecz jedynie przerażenie i rozpacz.
Dla Władzia mamina spódnica była punktem odniesienia. Gdy jej zabrakło, był zagubiony. Co jest twoim punktem odniesienia?
Jeśli tą spódnicą, której się kurczowo trzymasz, są rzeczy materialne, to kiedyś ich zabraknie.
Jeśli tą spódnicą, której się trzymasz są przyjemności, to kiedyś przyjdzie trud i cierpienie.
Jeśli tą spódnicą, której się trzymasz jest twoja własna siła, twoje umiejętności i zdrowie, to kiedyś się zestarzejesz, kiedyś rozchorujesz się. I czego wtedy będziesz się trzymał?
Uczep się tego, czego nigdy nie zabraknie, uczep się Tego, kto nie zdradzi, nie rozwieje się jak mgła o poranku, nie stopnieje jak śnieg wiosną, uczep się tego, który nie opuści cię pośród zawieruchy i burzy. Uczep się sukni Jezusa z Nazaretu.
A wtedy będziesz bezpieczny, szczęśliwy, błogosławiony… nie będziesz się niczego obawiał. Będziesz jak drzewo, które zapuszcza swoje korzenie ku strumieniowi ożywczej wody, którego liście nigdy nie więdną. Będziesz jak drzewo, które wydaje owoce nawet podczas suszy i społecznych niepokojów, podczas wojen i kataklizmów. Uczep się właściwej spódnicy, oprzyj się na właściwym ramieniu.
„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana Boga odwraca swe serce, jest on podobny do dzikiego krzewu na stepie, nie dostrzega, gdy przychodzi szczęście” (Jr 17,5-6).
Jeśli chrześcijanin nie jest szczęśliwy to dlatego, że nie dostrzega szczęścia, nie zauważa go. Albo trzyma się niewłaściwej spódnicy.
Photo: flickr.com / McBeth

Pielęgnowanie wiary to podstawa, sam wiele razy miałem trudne momenty, ale prowadziło to do na złą drogę mnie a przede wszystkim moją przyszłość, jeżeli filar jest chwiejny, to nie ma nadziei. Najważniejsze dobrze oprzeć się na Bogu. Reszta przychodzi sama.