Przewagę ma ten, kto pierwszy zacznie podejrzewać

Każdy marzy o tym, by zasiąść na trybunie honorowej i to w tak wspaniały dzień, jakim jest Święto Pracy. Niewielu jest jednak wyróżnionych imiennym zaproszeniem jak bohater mini powieści Ismaila Kadarè „Córka Agamemnona”. Droga do wskazanego w zaproszeniu sektora jest pełna emocji i prowadzi jednak przez wiele punktów kontrolnych.

– Dokumenty proszę! Dokumenty proszę! Dokumenty proszę!
Wyższość kontrolujących polega na tym, że to oni ciebie podejrzewają, a nie ty ich. Zawsze „przewagę ma ten, kto pierwszy zaczyna podejrzewać” (s. 31) – dowiadujemy się od narratora a zarazem bohatera utworu. Lepiej więc obrzucać wszystkich „błotem brutalnie i na oślep” niż usłyszeć od kogoś, że ma się coś na sumieniu.

Gdy trzeba było wybrać między zaproszeniem na trybunę honorową dnia Pierwszego Maja, a umówionym spotkaniem z Suzaną, swoją narzeczoną, córką jednego z dygnitarzy partyjnych, wybrał to pierwsze. Wmawia sobie, że to nie jego decyzja, bo gdyby dokonał innego wyboru straciłby jedno i drugie. To nie on, lecz ojciec jego dziewczyny, poświęcił ją jak Agamemnon Ifigenię na ołtarzu ideologii, dla kariery, która usprawiedliwia każde draństwo, bo jest jedyną alternatywą dla śmierci i zapomnienia.

Nie jest to wybitna książka tego wyjątkowego Autora porównywanego nieraz do Franza Kafki. Pozostaje jednak długo w pamięci czytelnika. Kadarè próbuje ubrać w powieść donos na reżim Envera Hodży i nie tworzy fabuły lecz przenosi rzeczywistość przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych na papier. Ale czy to naprawdę się wydarzyło? Może zostało zmyślone? Życie nie potrzebuje utalentowanych pisarzy, by pisać nieprawdopodobne scenariusze.

Odświętnie ubrani ludzie spieszyli tłumnie na pierwszomajowy pochód, „zatłoczony chodnik był jak zakątek raju” – pisze Kadarè. „Oto wybrańcy narodu, w blasku majowego słońca, przy niebiańskiej muzyce…” (s. 39), z zaproszeniami w ręku, szli w kierunku trybuny, do stóp boskiego Olimpu, gdzie poczują się jakby cały świat dał im szansę. Ale za takie podniosłe chwile musieli „oddawać kawałki siebie, aby nie pochłonęła ich ciemność” (s. 49).

Bohater powieści, zwykły śmiertelnik, stanął w miejscu dla wybrańców mimo, że na nikogo nie doniósł. Dokonał jedynie słusznego wyboru. Jak potoczą się jego dalsze losy? Co stanie się z ojcem Suzany? Autor przenosi losy bohaterów do swojej kolejnej książki zatytułowanej „Następca”, napisanej dwadzieścia lat później.

Tytułowym Następcą Wodza miał być Mehmet Shehu, który popełnił samobójstwo lub został zamordowany w 1981 roku. Kadarè nie zdradza jego imienia, choć każdy Albańczyk wie, o kogo chodzi. I każdy ma swoją teorię na temat jego śmierci. Był jednym z tych, którzy zamieszkiwali rządową dzielnicę Tirany budzącą w każdym pospolitym obywatelu lęk, a zarazem szacunek. Córka Następcy, ubrana w najlepsze zachodnie ciuchy, była niedostępna dla zwykłego śmiertelnika. A jednak zakochała się w synu człowieka z wątpliwą przeszłością. Podejrzane pochodzenie. Niepewne poglądy.

Suzana, rozebrana do naga, wzbudzała w Gencu pożądanie, szacunek i strach. „I to ostatnie uczucie dominowało nad pierwszym” (s. 57). „Wszyscy promieniujecie takim strachem…” – mówi Genc do Suzany i po chwili dodaje: „zapomnij o tych słowach” (s. 59). Paraliżujący strach zmieszany z pożądaniem nie pozwala Gencowi cieszyć się w pełni seksem z ukochaną. Zbyt szybkie podniecenie i zbyt wielkie uwielbienie, by boginię, pomnik na Olimpie, wziąć w ramiona zmieniając jej zimną dostojność w mięknący wosk pod wpływem żaru namiętności.

„Ojciec i jego towarzysze mieli inne przyjemności w życiu, zjazdy, sztandary, hymny, cmentarze męczenników, ona zaś miała tylko to… własne ciało… swoje nienasycone ciało…” (s. 62). Czyżby jej dziewczęca niefrasobliwość zadała śmiertelny cios karierze ojca? Dygnitarze partyjni byli twardzi i niewzruszeni. Bali się wszystkiego, co miękkie i nieprzewidywalne. Nie znali modlitwy, ani przebaczenia. Jeśli pojawiał się na horyzoncie ktoś, kto mógłby pozbawić ich pewności siebie, już nie żył. Był zaocznie skazany za kierowanie spiskiem, nawet nie wiedząc, że spiskuje. Ale oni wiedzieli. Wszystko wiedzieli i bali się nie wiedzieć.

Gdy partyjne sale wypełniają się, łatwo wywróżyć z zapachu, jaka będzie przyszłość tej czy innej ideologii. „Sprzątaczki, które sprzątały sale, otwierały drzwi i okna, by je przewietrzyć, były zaskoczone dziwnym, wszechobecnym zapachem. To nie był odór potu czy niemytych nóg, albo kwaśnego mleka, jaki wydzielają gunie, unoszący się często w pomieszczeniach po spotkaniach pasterzy-przewodników. To był nowy zapach, ostatnio coraz częściej wyczuwalny. To był zapach ciał, które się boją” (s. 91-92).

Przewagę ma ten, kto pierwszy zacznie podejrzewać, a ten, kto pierwszy zacznie się bać o swoją reputację, o swoje stanowisko, o samego siebie… jest już martwy.

Ismail Kadarè, Córka Agamemnona, Świat Książki, Warszawa 2011.
Ismail Kadarè, Następca, Świat Książki, Warszawa 2008.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Literatura, Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.