O autentycznym liderze wspólnoty

Muzyczną metaforą wspólnoty jest symfonia. Forma muzyczna o tej nazwie to trzyczęściowy lub czteroczęściowy utwór na orkiestrę. Symfonia rozpoczyna się w tempie szybkim i potem jej melodia zwalnia. Podobnie dzieje się w każdej rozwijającej się wspólnocie. Po szybkim, spektakularnym początku przychodzi okres mozolnej pracy, niewidocznych efektów i… konfliktów.

Trzecia część symfonii jest bardzo szybka, radosna, taneczna, odświętna. Niejedna wspólnota doświadcza tego okresu świętowania wspólnie przezwyciężonych trudności. Czwartej części symfonii nie charakteryzuje już tak wielki entuzjazm i taniec, ale przenika ją dojrzała radość i zdecydowanie. Lider, któremu udaje się zagrać wspólnotową symfonię do końca, jest jak dobry dyrygent w orkiestrze. Nie gra na żadnym instrumencie, nawet jeśli potrafi. Jego podstawową misją jest przewodzenie, dyrygowanie, umacnianie innych. Jeśli chcemy pozostać przy metaforze symfonii, to warto zauważyć, że dyrygent stoi zawsze przodem do orkiestry a tyłem do widowni – w przeciwieństwie do solisty, którego twarz oglądają wszyscy widzowie. Czy nie taki powinien być lider wspólnoty? Nie zabiegający o rozgłos, całkowicie poświęcający się członkom swojego zespołu, rozwijający ich talenty, pomagający każdemu odkryć osobiste powołanie?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.