Dlaczego tak wybitne jednostki, wrażliwe na duchowe piękno i los człowieka, jak malarz Emil Nolde (1867-1956) i literacki noblista Knut Hamsun (1859-1952) byli związani z hitlerowskim reżimem? Jak można to zrozumieć? Do dziś wielu zachwyca się ich twórczością.

Żaden z nich nie był Niemcem. Ojczyzną Noldego była Dania, a Hamsuna Norwegia. Czy padli ofiarą indoktrynacji? Przecież Emil Nolde, mimo odwoływania się do Goebbelsa stracił ponad tysiąc swoich prac skonfiskowanych perzez władze hitlerowskie jako przejaw sztuki zdegenerowanej. Po wojnie nie przyznawał się do swoich nazistowskich sympatii, ale nigdy nie zaprzeczył, że jest antysemitą. Jego niechęć do Żydów wręcz wylewa się ze stworzonych przez niego biblijnych scen przedstawiających życie i męczeńską śmierć Chrystusa.

Emil Nolde, Męczeństwo II (rok 1921)
W jednej z najbardziej znanych powieści Hamsuna poznajemy młodego człowieka cierpiącego głód, który ogryzał kość rzuconą psu, ssał wióry, a nawet gryzł z głodu swój własny palec. Obraz ludzkiej nędzy ukazany przez Hamsuna porusza do głębi, choć sam autor nie zaznał nigdy głodu. Z pewnością pisząc tę wybitną powieść, nie myślał, że 50 lat później jego nazistowscy przyjaciele stworzą obozy nędzy o wiele bardziej okrutnej.
Nie tylko ci dwaj wybitni twórcy, ale także wielu innych fascynowało się w przeszłości narracją zbrodniczych ideologii. Z czego to wynika? Czy dzisiaj także jest możliwe, aby wrażliwego na ludzki los malarza, kompozytora, prozaika czy poetę, fascynowały podboje nazistowskiej Rosji i antysemickie manifestacje nacjonalistów?
