Dzisiaj w Dzień Zmartwychwstania opowiem wam o trzech sposobach patrzenia na rzeczywistość. Pomoże nam w tym dzisiejsza Ewangelia o pustym grobie Zmartwychwstałego Jezusa.

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie (J 20,1-10).
Jan, stojąc przed grobem Jezusa, ujrzał leżące płótna. Zwykłe płótna. Cóż jest wyjątkowego w normalnym płótnie? Płótno jak płótno. Na wiele rzeczy patrzymy w życiu tak, jak Jan patrzył na płótna. Nie widzimy nic szczególnego w tych kwiatach przed ołtarzem prócz tego, że są piękne i ładnie ułożone.
Piotr wszedł do grobu i zobaczył więcej szczegółów. Materiał był kulturalnie złożony. Chusta była zwinięta. Niektórzy, tak jak Piotr, mają zdolność dostrzegania szczegółów. Gdy wrócą do domu, będą w stanie powiedzieć jak kwiaty przed ołtarzem były ułożone, jaki miały kolor, a może nawet jak się nazywały.
Gdy Jan wszedł do środka, wtedy ujrzał coś więcej niż płótno, ujrzał coś więcej niż szczegóły. W złożonym płótnie i zwiniętej chuście ujrzał znaki. To, co zobaczył, przemówiło do niego. Czy ułożone przed ołtarzem kwiaty coś nam mówią? Czy coś oznaczają prócz tego, że róże są białe i pięknie wkomponowane w żółte tulipany?
Nieliczni wiedzą, że w Biblii kolor biały symbolizuje radość i wesele. Gdy widzisz przed sobą bukiet białych róż – raduj się wesel (Koh 9,8). W białej róży nie tylko podziwiaj jej piękno. Zobacz w niej radość i oblecz się w szatę radości. A tulipany są koloru złotej aureoli, jaką nieraz widzimy wokół głów świętych. Mówią o dominacji ducha nad ciałem, o zwycięstwie światła nad ciemnością, życia nad śmiercią.
Teraz widzimy powierzchownie (jak Jan za pierwszym podejściem) albo gubimy się w szczegółach jak Piotr. W wieczności zobaczymy inaczej, poznamy prawdziwe znaczenie tego wszystkiego, na co patrzyliśmy i na co patrzymy; znaczenie wszystkiego, co nam się przydarzało i przydarza.
Język grecki używa w dzisiejszym tekście Ewangelii trzech różnych czasowników na określenie patrzenia. Jan widzi na początku to, co zewnętrzne (blepō). Piotr przygląda się szczegółom (theōreō). Natomiast Jan, wchodząc za nim, odczytuje wreszcie znaczenie tego, co widzi (horaō).
Gdy patrzymy na rzeczywistość, widzimy zwykle to, co zewnętrzne lub gubimy się w szczegółach, nadając im zbytnie znaczenie. Aby dostrzec i odczytać znaki, musimy znać klucz. Aby zrozumieć jak to, co widzimy, ma się do naszego życia, musimy znać klucz do odczytania znaków. Skąd Jan go znał? Ze słuchania Słowa Bożego. Uważnie wsłuchiwał się w to, co mówił Jezus. Jan, widząc, że nie ma Jezusa w grobie, przypomniał sobie, co mówił Mistrz, gdy był z nimi (por. J 12,16). Przypomniał sobie, co głosili prorocy i o czym mówiły Pisma (por. J 20,9). Czyż złożone z wyczuciem ładu i harmonii płótna, nie świadczą o tym, że złożył je sam Jezus? Dopiero wtedy zrozumiał i uwierzył. Zrozumiał i uwierzył, bo znał Pisma. Zrozumiał, co się stało i uwierzył, bo uważnie słuchał słów Jezusa, i choć wtedy ich nie rozumiał, to traktował je poważnie.
Czy wsłuchujesz się w znaczenie słów Jezusa, nie w ogólne znaczenie, lecz w ich znaczenia dla twojego życia? Czy tylko przywiązujesz wagę do tego, co zewnętrzne, wystrojone, pięknie ułożone, ładnie brzmiące i odświętnie wyglądające?
Uczmy się czytać rzeczywistość w kluczu Bożego Słowa, a zrozumiemy, co oznaczają wydarzenia w naszym życiu. Te radosne i te smutne. To wszystko są znaki. Jeśli się tego nauczymy, zobaczymy niebo.
Dziecko zwraca się do matki:
– Niebo jest tam w górze, prawda? – i pokazuje w powietrze.
– Jakie niebo masz na myśli? – pyta matka.
– No, niebo – mówi dziecko.
– Czy myślisz o niebie pokrytym chmurami, tym, po którym latają samoloty?
– Nie, o prawdziwym niebie, w którym są aniołowie
Wtedy matka mówi:
– Niebo, o które ci chodzi, jest tam, gdzie jest Bóg. A Bóg jest wszędzie. Dlatego i niebo nie jest gdzieś ponad nami, lecz wszędzie – w nas i wokół nas. Tylko że na razie nie potrafimy go jeszcze zobaczyć. Bóg musi dać nam inne oczy, musi dać nam nowe oczy.
Prośmy Boga o te nowe oczy, o te oczy, które widzą wszędzie i w każdym Jezusa Chrystusa, o te oczy, które widzą niebo pośrodku ludzkiej biedy. Prawie pół tysiąca lat temu święty Ignacy Loyola, założyciel zakonu jezuitów, chciał, aby wszyscy członkowie Towarzystwa Jezusowego, ja również, mieli przed oczyma niebo, aby cały czas żyli niebem i nosili je w sobie. „We wszystkim szukajcie i odnajdujcie Boga” – mówił. We wszystkim, bo wszystko, co nas otacza, wszystko, co nam się przydarza, TO SĄ ZNAKI. Nauczymy się je czytać, jeśli naprawdę wsłuchamy się w Słowo Boże. Nie raz, nie dwa razy w tygodniu, lecz gdy zanurzymy się w Bożym Słowie, gdy będziemy go smakowali i żyli nim w naszej codzienności. Wtedy zobaczymy niebo i Zmartwychwstałego Chrystusa, odziani w białe szaty radości, z obliczem promieniejącym świętością, jak te białe róże z nutką złotego koloru na wewnętrznych płatkach kielicha.
