Wspomnienia spod prysznica

Ciepły, niedzielny prysznic, kto tego nie lubi, szczególnie jeśli bierze się go raz w tygodniu dla oszczędzania wody. Ekologia! Nigdy nie miałem takiej świadomości oszczędzania H2O jak w 1992 roku w Albanii, gdy podczas obozu zorganizowanego przez Caritas musieliśmy dozować wodę dla każdego z sześćdziesięciu wolontariuszy.

Kilkadziesiąt metrów od starego budynku wiejskiej szkoły, w której spaliśmy, zbudowaliśmy kabinę natryskową z kotarą ze względu na panie. Nie tylko dlatego, że się krępowały, ale przede wszystkim z powodu miejscowej kultury. Byliśmy w kraju w większości muzułmańskim i szanującym intymność kobiety bardziej niż życie. Taki spektakl mógłby się źle skończyć.

Potężny, plastikowy zbiornik wydźwignęliśmy na wysokość ponad dwóch metrów. Zwisała z niego przywieziona z Włoch słuchawka natryskowa. Pierwsze szły do kąpieli panie, czyli dziewczyny-wolontariuszki. Niewiele po nich wody zostawało dla chłopaków. Chociaż mierzyliśmy czas każdej natryskującej się niewieście, nasze krzyki i pogróżki, odnosiły niewielki skutek: dosyć, czas się skończył, jeśli nie wyjdziesz, odsłonimy kotarę… Wreszcie udało nam się udoskonalić system i zastąpiliśmy zbiornik szlauchem podłączonym do bieżącej wody, którą udało nam się załatwić za niewielka łapówkę w lokalnej stacji wodociągów. Było jej nieco więcej i nie kosztowała tyle pracy. Jednak trzeba było oszczędzać. Dyżurny siedział z zegarkiem przy zaworze i głośno odliczał: została jeszcze minuta! jeszcze 30 sekund i odcinam wodę! Byli tacy, którzy bezwzględnie odcinali dostęp wody zmuszając delikwentkę, a czasem delikwenta, do ścierania piany mydlanej ręcznikiem. Ale byli też inni, bardziej miłosierni, którzy przedłużali dopływ wody nawet o kilkadziesiąt sekund. Miłosierdzie, jak wiemy kosztuje. Tym razem kosztowało nie miłosiernych, lecz biedaków, którzy byli ostatni w kolejce. Po kilku scysjach dotyczących niedoskonałości naszego systemu mierzenia czasu, zorganizowaliśmy spotkanie komitetu decyzyjnego i uchwaliliśmy, że każdy otrzyma 30 sekund wody na namydlenie się, a następnie po półminutowej przerwie dziewczyny będą miały wodę przez 3 minuty, a chłopaki przez 2 minuty. Nici z równouprawnienia! Ale nasza cywilizacja rozwijała się, pachniała świeżością i skracała między ludźmi dystans.

Gdy po trzydziestu latach, wchodzę w niedzielę pod prysznic, mam co wspominać. Nie spieszę się, nie zakręcam wody, by namydlić ciało, nikt mi kurka nie zakręca. Ale… Czasem przychodzi poczucie winy. Gdy sobie przypomnę o ekologii, o tych spragnionych dzieciach z niektórych rejonów Afryki, gdy głowa zacznie nucić włoską piosenkę religijną „Laudato si o mio Signore”… Laudato si! Otóż to! Papież Franciszek, encyklika, zmiany klimatyczne, futurystyczne obrazy Europy zmienionej w pustynię…. Szybko uspokajam się, bo przecież kąpię się tylko raz w tygodniu. To nie będzie moja wina.

Wycieram dokładnie ręcznikiem całe ciało, nie zapominając o wytarciu do sucha naskórka między palcami każdej stopy. Dlaczego to robię? To także wiąże się z odległym wspomnieniem, z pewnym wykładem, jakiego wysłuchałem czterdzieści lat temu w nowicjacie jezuitów w Kaliszu. Zacznijmy od tego, że wśród nowicjuszy wybuchła pandemia grzybicy. Zdezynfekowaliśmy wszystkie kabiny prysznicowe płynem przeciwgrzybicznym a mistrz nowicjatu zaprosił z pogadanką specjalistkę od higieny. To był jeden z najsensowniejszych wykładów natury filozoficznej, jaki kiedykolwiek w życiu wysłuchałem. Jedynie wykłady księdza Tischnera mogłyby się z nim równać, ale nie wpłynęły one tak bardzo na moje codzienne życie, przepraszam odświętne, niedzielne życie, jak wykład pani higienistki. Naskórek między palcami każdej stopy należy wytrzeć ręcznikiem do sucha. Wilgoć to najlepsze środowisko dla rozwoju grzybów. Nie spieszyć się na poranne „Kiedy ranne wstają zorze”, nie zwracać uwagi na walących pięścią w drzwi łazienki współbraci: dosyć! ile będziesz tam siedział! czas się skończył! Trzeć do sucha i sprawdzać, czy sucho.

Inną higienistkę wspominam przy myciu zębów. Zrobiła nam warsztaty w pierwszej klasie podstawówki. Temat był także bardzo życiowy, czyli jak należy szczotkować uzębienie. Warsztaty zakładają zawsze zajęcia praktyczne, trudne pytania i wspólne szukanie rozwiązań.
– Jak należy szczotkować zęby? Czy ktoś z was, chce nam pokazać? – zaczęła wymachiwać w powietrzu kolorową szczoteczką.
Jako ochotnik zgłosił się jeden z najambitniejszych uczniów, czyli ja.
– Nie tak! – wrzasnęła – lecz z góry na dół!
Potrzebny był kolejny eksponat, by Jadzia, równie ambitna jak ja, pokazała wszystkim jak wygląda „z góry na dół”.
Doświadczenie tej porażki na zawsze pozostało mi w pamięci, jako trauma chroniąca mnie przed niewłaściwym szczotkowaniem zębów. Z góry na dół, z dołu do góry, również w niedzielę po prysznicu. Kończąc pod prysznicem sześćdziesiąty rok życia mam przed oczyma panią higienistkę ze szkoły podstawowej, która wymachuje kolorową szczoteczką:
– Nie tak! Z góry na dół chłopczyku, a potem z dołu do góry, by wszystkie okruszki i zarazki powychodziły ze szczelin pomiędzy zębami. O tak, jak pokazuje Jadzia.

Póki mam jeszcze włosy używam niebieskiej suszarki do włosów, jaką kupiłem we Włoszech w Lecce, gdzie zostałem wysłany w 1985 roku na praktykę apostolską między studiami filozofii i teologii. Wciąż działa i przypomina mi gorący południowy wiatr Scirocco, który wiał mi w twarz, gdy jechałem do pracy moją podrasowaną Vespą w zawsze upalne lato. Tyle lat, tyle wspomnień, tyle zmienionych od tego czasu szczoteczek do zębów, a ona jedna i wciąż ta sama – suszarka marki Space IMETEC.

– Nie kąp się po obiedzie, bo dostaniesz zawału – upominał mnie mój przełożony w Lecce.
Kąpałem się więc po sjeście, przed snem i rano. Latem nie dało się wytrzymać bez prysznica dłużej niż pół dnia. Było ponad 40 stopni w cieniu, dzień i noc, a w pokoju jak w piekarniku. Kładem się spać zaraz po wyjściu spod prysznica, nie wycierałem się ręcznikiem, nie osuszałem naskórka między palcami stóp, kładłem się mokry na prześcieradle, a przy tym nie oszczędzałem wody narażając kulę ziemską na katastrofę o wiele bardziej brzemienną w skutki niż mój ewentualny zawał.

Foto: pexels-pixabay

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.